Wojciech Walikon
wojt
Na tapczanie leży leń, je mielone cały dzień.
Po mielonych strasznie pierdzi, aż na smród skarżą sąsiedzi.
Chłop już płacze, baba karze, „jedz kotlety! Jedz bo smażę!
Dobra zjem, zjem jak świnia, lecz jak pierdnę twoja wina.
Chłop się zmusił, zeżarł wszystko, i wydyma mu brzuszysko.
Ani się wasz! Baba grozi.
Chłop łzy w oczach, lecz nie smrodzi, co tu robić? Myśli smutny.
Pójdę siku, tam se prudtnę.
Poszedł za ten do łazienki, zamknął drzwi i słychać jęki!
Chce po cichu lecz nie może, myśli sobie, o mój Boże!
Zaraz gruchnę jak z armaty!
I znowu dostanę baty.
Co tu robić?! Myśli blady.
Wiem! Wezmę ręcznik z szuflady.
Zrobię z niego taki tłumik, może trochę hałas zdusi.
Jak wymyślił, tak uczynił.
Aby majtek nie uświnił, siadł na kiblu, ręcznik złożył, i do dupy go przyłożył.
Myśli sobie, kozie śmierć raz! Oddech wstrzymał, no i sra.
Na początku gładko leci, poszedł cichacz, drugi, trzeci.
W ten tąpteło jak w kopalni!
Na nieszczęście strop był nad nim! Jak tak pierdnął, to podskoczył, na suficie życie skończył…

To nie koniec opowieści, w trumnie strzelił, jak go nieśli!
Wieko z trumny odleciało, aż księdzowi łeb urwało
Na tapczanie leży leń, je mielone cały dzień.
Po mielonych strasznie pierdzi, aż na smród skarżą sąsiedzi.
Chłop już płacze, baba karze, „jedz kotlety! Jedz bo smażę!
Dobra zjem, zjem jak świnia, lecz jak pierdnę twoja wina.
Chłop się zmusił, zeżarł wszystko, i wydyma mu brzuszysko.
Ani się wasz! Baba grozi.
Chłop łzy w oczach, lecz nie smrodzi, co tu robić? Myśli smutny.
Pójdę siku, tam se prudtnę.
Poszedł za ten do łazienki, zamknął drzwi i słychać jęki!
Chce po cichu lecz nie może, myśli sobie, o mój Boże!
Zaraz gruchnę jak z armaty!
I znowu dostanę baty.
Co tu robić?! Myśli blady.
Wiem! Wezmę ręcznik z szuflady.
Zrobię z niego taki tłumik, może trochę hałas zdusi.
Jak wymyślił, tak uczynił.
Aby majtek nie uświnił, siadł na kiblu, ręcznik złożył, i do dupy go przyłożył.
Myśli sobie, kozie śmierć raz! Oddech wstrzymał, no i sra.
Na początku gładko leci, poszedł cichacz, drugi, trzeci.
W ten tąpteło jak w kopalni!
Na nieszczęście strop był nad nim! Jak tak pierdnął, to podskoczył, na suficie życie skończył…

To nie koniec opowieści, w trumnie strzelił, jak go nieśli!
Wieko z trumny odleciało, aż księdzowi łeb urwało
Currently Offline
Recent Activity
176 hrs on record
last played on 3 Jan
17.3 hrs on record
last played on 2 Jan
4.5 hrs on record
last played on 1 Jan
Dr.Dudzio 28 Mar, 2025 @ 1:07am 
Witam Sprawę zgłaszam na Policje
tech 11 Jul, 2024 @ 3:42pm 
bilet polregio kielce glowne -> nida: BK24891854
Jorgonoti 18 Feb, 2024 @ 5:34am 
Prezesz:GDEasy:
Jorgonoti 13 Feb, 2024 @ 9:29am 
WOJT-PREZEZ:GDDemon:
Jorgonoti 29 Mar, 2023 @ 6:06am 
chcesz jednego wojta czy zdablowac i dac kolejnej osobie
Jorgonoti 29 Mar, 2023 @ 6:05am 
wojt/10